21 października 2008
źródło: www.gazeta.pl
Zatrważające wyniki badań Uniwersytetu Jana Kochanowskiego i Stowarzyszenia "Nadzieja Rodzinie". Ponad 80 proc. uczniów świętokrzyskich szkół średnich nawet nie pomyślałoby o tym, by widząc pijanego kierowcę, zawiadomić policję. Dlaczego? Bo sami siadają za kierownicę, gdy są pod wpływem alkoholu. - To jest źle pojęta solidarność młodych ludzi - podkreśla ks. Andrzej Drapała, prezes Stowarzyszenia "Nadzieja Rodzinie". Badania przeprowadzono w marcu tego roku przy wsparciu komendy wojewódzkiej policji. Ankiety wypełniło ponad 3,2 tys. młodych ludzi, uczniów świętokrzyskich szkół ponadgimnazjalnych. Pytania dotyczyły m.in. tego, czy czują się bezpiecznie na drodze, jakie ryzykowne zachowania podejmują, jadąc samochodem, jak oceniają ubiegłoroczną kampanię "Życie jest zbyt cenne, nie zostawiaj go na drodze". Wyniki badań przedstawiono w urzędzie wojewódzkim podczas inauguracji kolejnej edycji kampanii. Są zatrważające. - Młodzi ludzie nie reagują, gdy widzą, że pijany kierowca wsiada za kierownicę. Ponad 80 proc. badanych nie zawiadomiłoby w takiej sytuacji policji, nawet nie pomyślałoby o tym - podkreślała prof. Monika Szpringer, prodziekan Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Dlaczego? - To jest głębszy problem, ponieważ dotyczy nie tylko młodzieży. Ludzie boją się przede wszystkim podawania swoich danych osobowych i późniejszych konsekwencji, np. że będą potem ciągani po sądach. W przypadku młodych ludzi jest jeszcze jeden powód: oni sami jeżdżą po pijanemu - mówi prof. Szpringer. Badania potwierdziły, że młodzi ludzie siadają za kierownicę po alkoholu. - A na konkretne pytanie: czy wsiadłbyś do samochodu z takim kierowcą jako pasażer?, odpowiadają: oczywiście, bez żadnych oporów - dodaje prof. Szpringer. Niepokojące jest jeszcze jedno. - Na drodze młodzi ludzie czują się bezpiecznie. I to jest bardzo duże zagrożenie, bo nie mają wyobraźni - podkreśla pani profesor.
Tegoroczna kampania "Życie jest zbyt cenne..." ma trafić przede wszystkim do młodych kierowców. Badania pokazały, że jako najbardziej skuteczne działania prewencyjne oceniają kampanię medialną, ale też billboardy, odblaski, film o skutkach wypadków i krzyże ustawione przy drodze. - Nie czarne punkty, ale właśnie krzyże. Bo one kojarzą się ze śmiercią - tłumaczył ks. Drapała. Dlatego tegoroczna kampania została zmodyfikowana tak, aby przemówiła do młodych kierowców. Oprócz bannerów, billboardów, plakatów w autobusach, a nawet choinek zapachowych z przesłaniem "Życie jest zbyt cenne..." rozdawanych u wulkanizatorów będą jeszcze... nekrologi. Nekrologi oparte na aktualnych statystykach. Np. takie: W tym tygodniu na świętokrzyskich drogach zginęły dwie osoby. Osierociły czworo dzieci. Organizatorzy będą je publikować przez cztery tygodnie w lokalnej prasie. - Chcemy, by młodzi ludzie mieli świadomość, że tragedia na drodze może dotyczyć ich matki, ojca, przyjaciela. Że to nie jest wirtualny świat - podkreśla ks. Drapała.
Tegoroczna kampania potrwa do marca 2009 roku. Jej organizatorami są: wojewoda świętokrzyski, marszałek województwa, Wydział Nauki o Zdrowiu UJK, Komenda Wojewódzka Policji w Kielcach oraz Stowarzyszenia "Nadzieja Rodzinie" i "Wspólnie Pomagamy". Oprócz billboardów i plakatów organizatorzy przygotują też spot, który na płytach CD zostanie rozesłany do szkół średnich. Dla młodszych uczniów przygotowano natomiast prewencyjny spektakl teatralny. Starszym mieszkańcom województwa rozdawane będą odblaskowe torby na zakupy, a do noszenia odblasków będą namawiać ich księża.